Po pełnej miłych i mniej miłych przygód wizycie w Polsce wróciłam do domku w Dani. W końcu mam ciepło, zero śniegu i mrozu. No i mam prąd .
Po raz pierwszy od wielu lat będąc w Szczecinie miałam czas dla siebie, czas na spotkania ze znajomymi i przyjaciółmi. Był to czas pełen wspomnień , emocji i refleksji. Dziękuje wszystkim, którzy znaleźli w swoim zagonionym życiu czas na spotkanie ze mną. Dziękuje za zdjęcia , listy, wspomnienia dzięki , którym zrozumiałam i przypomniałam sobie wiele faktów.
W domu i w ogrodzie mnóstwo pracy. Do końca miesiąca trzeba się rozliczyć z podatków. Zawsze to robił subtelny maż, bo ja nic z tego nie rozumie i nie chce zrozumieć. Zbyt zawikłane :P
Poza tym w każdym przykładnym małżeństwie musi być podział obowiązków.
Po kilku daniach poszukiwania papierków, czytania rożnych instrukcji, porad itp udało mi się zebrać wszystko do kupy. Zobaczymy jakie będą efekty w maju jak mi rozliczenie przyślą hi hi.
Na dworze słoneczko 15 stopni wiec spędzam większość czasu na porządkach w ogrodzie i spacerach po plaży ( bo taka jedna olerka ciągle na mnie krzyczy, ze nie dbam o siebie )
