Nadszedl czas mojego wyjazdu do Europy i pozegnania Singapuru na 4 miesiace. Na samolot zdarzylam cudem ze wzgledu na ogromny ruch i korek na drodze. Jak zwykle samolot mial opoznienie i czas w Bangkoku wyraznie mi sie skrocil do zakupow w blyskawicznym tempie oraz zmiane samolotu. Do Kopenhagi dolecialam z niewielkim opoznieniem. Za oknem samolotu ukazal mi sie znajomy widok czyli deszcz, mgla i szaruga. Zjechalam na dol po odbior bagazu. Na monitorze pokazalo mi czas oczekiwania - 19 min. Mimo super obslugi w czasie lotu bylam wysuszona jak wior. Po 14 godzinach lotu nie myslalam o niczym innym jak o butelce wody. Zauwazylam automat ale stwierdzilam, ze nie mam monet. Udalam sie do sklepu i grzecznie zwracam sie do pani za lada : Czy mozesz byc tak mila i rozmienic mi 50 koron na drobne abym mogla kupic sobie wode z automatu? Pani spoglada na mnie wrogo i mowi : NIE! donosnym, tonem gleboko urazonej jasnie pani. Wzrokiem i tonem glosu daje mi do zrozumienia jakim intruzem jestem, jak to beszczelnie bez sumienia i serca smiem jej przerywac poranne pogaduszki z kolezanka...
Do domku dojechalam podziwiajac zmiany jakie zaszly przez ostatnie miesiace. Autostrada prawie na wykonczeniu, obok osiedle domkow w pelnej budowie. W domu kosz pelen poczty, brak netu, brak cieplej wody i cieknace WC. No coz to Dania nie Singapur trzeba samemu pokasac rekawy i dzialac.
Pozostal internet, dzwonie do firmy gdzie mialam ostatnio abonament, pytam jak szybko moga mi podlaczyc ponownie sygnal i slysze odpowiedz : ZA 2 TYGODNIE. Malo z krzesla nie spadlam, tlumacze pani, ze mam wszystko podlaczone itp potrzebny tylko technik aby podjechal i przed domem w skrzynce podlaczyl kabelek ktory 3 miesiace wczesniej odlaczyl !!! Pani uparcie twierdzi, ze jest kolejka i musze 2 tyg odczekac. W myslach kaze pani pocalowac sie w nos i odkladam sluchawke. Dzwonie do drugiej firmy Tdc i znow slysze 2 tygodnie. Zaczynam sie zastanowiac gdzie ja sie znajduje w Dani czy w jakis kraju 4 swiata !!! Dzwonie do ziecia : Mow mi natychmiast gdzie u kogo moge zamowic neta na wczoraj !!! Ziec mi podpowiada , tlumaczy wiec nie wiele myslac udaje sie do centrum handlowego. NA SZCZESCIE udalo mi sie podlaczyc akumulator w aucie . Cud, ze akumulator sie nie rozladowal ! W sklepie firmowym TDC okazuje sie, ze moga mi podlaczyc net na drugi dzien. Pytam chlopaka za lada : dasz mi to na pismie:? Dasz mi gwarancje, ze jutro na 100% ? Chlopak patrzy na mnie jak na wariatke, oczka mu sie coraz wieksze robia. Spiesze wiec z wyjasnieniem jak mnie to poinformowano telefonicznie o 2 tyg oczekiwania w tej wlasnie firmie. Chlopak robi jeszcze bardziej zdziwiona mine i patrzy jeszcze bardziej podejrzliwie. Zaczynam sie bac, ze mu cos sie stanie a szkoda by go bylo wkoncu mi neta obiecal na drugi dzien. Na spokojnie wyjasniam ponownie, chlopak dochodzi do siebie uffff, dostaje do reki paczke z ustrojstwem i potwierdzenie, ze do 10 rano nastepnego dnia mam miec sygnal.
Pare dni pozniej udaje sie do Szczecina. Na granicy niemiecko-polskiej niespodzianka : brak kontroli paszportowej ! W Szczecinie zimno i mokro brrrrrrr. Zaczyna coraz badziej brakowac mi sloneczka i ciepelka. Nadal budze sie o 4 nad ranem i przestawiam na europejski czas. Weekend spedzam w Kolobrzegu. Przepiekna nadmorska miejscowosc uzdrowiskowa. Mozna tam sie kurowac i odmladzac. Na kuracje nie bylo zbyt wiele czasu ale odmlodnialam o .... lat. Tam tez zimno i mokro chociaz w ciagu 2 dni przez pare godzin swiecilo sloneczko. Spacer po promenadzie, smazona rybka, mile spotkania.... i czas na powrot do Szczecina.
W Szczecinie stres przedswiateczny i SNIEG !!! Zastanawiam sie skad wykombinowac choinke bo wyglada, ze bedzie Boze Narodzenie a nie Wielkanoc. Ostatecznie zamiast bombek mozna pisanki na choince powiesic.
We wtorek wieczorem spotkanie po latach z kolezankami i kolegami z liceum. Przemily wieczor pelen wrazen i wspomnien.

No comments:
Post a Comment