Esplanade Park – cos pomiedzy jarmarkiem a wesolym miasteczkiem pekajacym w szwach od masy ludzi wydzielajacej niesamowite ilosci energi cieplnej ( jak by malo bylo im temperatury powietrza.) Caly park przystrojony w lapiony, swiatelka, kwitnace drzewka i mase szczurkow w przeroznych formach i kolorach.
Orkiestra gra noworoczny koncert nawet calkiem mily dla ucha.
Przebierancy wypowiadaja rozne madrosci ( moj domysl po reakcjach publicznosci bo nie znam chinskiego)
a my udajemy sie w kierunku pawilonow w poszukiwaniu czegos do picia. Przeciskajac sie przez tlum wsrod kramikow z roznosciami zostaje nagle zlapana za reke i przyciagnieta do jednego z nich. Produkt naturalny o dzialaniu oczyszczajaco- wybielajacym w postaci kremu zostaje sila zademonstrowany na mojej dloni. Aby uwolnic sie od demonstracji innych produktow szybko decyduje sie na kupno kremu. Obok kramikow z cudami jarmarcznymi nastepny ciag tym razem z jedzeniem.
Przebijamy sie przez nastepna skupiona mase ludzka. Czuje, ze za chwile rozplyne sie z goraca, slysze jakies mruczenie meza za plecami na temat kupna czegos do jedzenia. Dodaje mi to sil i z wieksza energia przepycham sie przez tlum udajac calkowicie glucha. Docieramy do konca parku .Wzdluz brzegow River skupia sie coraz wiecej ludzi, gramolimy sie na most ( tam wkoncu jest powietrze i mozna normalnie oddychac) i czekamy co sie bedzie dzialo. Po 10 min zaczal sie pokaz sztucznych ogni i wrzask pelnej zachwytu masy ludzkiej. Obiecuje sobie : nigdy w zyciu wiecej powitan nowego roku nie bede ogladac. Gotowanie sie w masie ludzkiej raz mi wystarczy !!! Przy wjezdzie do domu niespodzianka, wjazd blokuje woz stazy pozarnej. Spalilo sie biuro administracji.

No comments:
Post a Comment