W srode okazuje sie, ze potrzebuje specalisty. Nie wiem skad go wytrzasnac wiec dzwonie do znajomej lekarki : Kochanie potrzebuje specjalisty na teraz !! siedzisz w swiecie lekarskim musisz kogos dobrego znac !! W sluchawce odpowiedz: sekunde, zaraz sie dowiem, sekunde, daj pomyslec, a po chwili slysze : pisz numer !! Zapisuje poslusznie numer i slucham tlumaczenia, ze to numer komorki do znajomej, ktora nazywa sie M. K. Mam do niej dzwonic i przekazac, ze dzwonie od mojej rozmowczyni i chce sie umowic z jej mezem. Jak przykazano tak robie. Dzwonie do znajomej, tlumacze skad mam numer , dlaczego dzwonie i dostaje numer komorki do meza oraz polecenie iz mam dzwonic teraz, natychmiast bo on nie operuje wiec odbierze na pewno. Dzwonie do meza, przedstawiam sie i mowie, ze chce sie umowic. Na to slysze : A czy my sie znamy? Wyjasniam o zonie, o przyjaciolce itp. Po wyjasnieniach slysze: hymm w takim razie prosze przyjsc dzisiaj o 20 pod taki i taki adres. Wieczorem o umowionej godzinie jade pod wskazany adres i widze : prywatna klinika o calkiem innej specjalizacji niz mi potrzebna. Ja potrzebuje specjalisty od babskich spraw a nie dentysty !!! Wchodze do srodka i pytam pani w recepcji o pana doktora K. ( podaje nazwisko zony) Pani zdziwiona stwierdza, ze nie zna takiego pana doktora, wyjasniam specjalizacje, Pani twierdzi : owszem przyjmuje tu taki specjalista ale o innym nazwisku. Cudem mi wpada pomysl do glowy sprawdzenia nr na komorke, ktory sie zgadza z tym co pani w recepcji ma. Okazuje sie, ze pan doktor K. jest panem doktorem S. Na listosc boska skad mam wiedziec, ze zona ma inne nazwisko niz maz !!!!! Po 2 godzinach czekania i po konsultacji dostaje wiadomosc, ze mam sie stawic na badania nastepnego dnia w szpitalu. Z badan wynika, ze musza wykonac maly zabieg wiec musze sie polozyc do szpitala na 1 dzien i to juz jutro. W piatek o 8.00 rano cala w nerwach zjawiam sie w izbie przyjec. Po 10 min wychyla sie harpia zza drzwi i dziwnym glosem zaprasza do srodka. Wchodze i odrazu slysze od oburzonej harpi wymowki jak ja to smiem w Wielki Piatek sobie miec kaprysy i przylazic do szpitala na jakies zabiegi !!! Harpia wrednie podczas wywiadu i wypisywania karty pacjeta co chwile daje mi do zrozumienia jaka ja to podla i beszczelna jestem. Nie wiem co bym pani harpi zrobila pewnie jakies kuku gdyby nie nerwy przed zabiegiem i szok spowodowany wygladem szpitala. ( gorzej jak 20 lat temu, obdrapane sciany , wiekowe meble jednym slowem tragednia !!!) Zaczely mi sie przypominac sceny z MISIA !!! Pani szatniarka dala mi druciany wieszak i worek. Nastepnie sucho poinformowala glosem szefa szpitala co i jak mam zrobic, na koniec gestem wreczajacego nagrody Oskara wreczyla mi pokwitownie. Harpia nadal obrazona zaprowadzila mnie na odzial.
Po calej ceremoni wpisania mnie na oddzial zostaje zaprowadzona do sali przez Harpie. W sali 3 lozka , jedno zajete przez mloda dziewczyne. Harpia syczy do mnie : PROSZE SOBIE WYBRAC , KTORE LOZKO PANI CHCE ( znow mi sie Mis przypomnial) . Szybko wybieram lozko ( chyba jeszcze z przed I wojny swiatowej) i pobywam sie Harpi. Do zabiegu mam co najmniej 2 godziny wiec wlaczam I Pod’a i zasluchuje sie w muzyce. O 9.05 pokazuje sie usmiechnieta krzywo mordka pana w zielonym kitlu, ktory zwraca sie do dziewczyny i mowi : Zapraszamy. Dziewcze znika z zielonym kitelkiem i pojawia sie spowrotem po 20 min w stanie pol przytomnym. Zostaje ulokowana w lozku i zasypia. Po 10 min zielony kitelek pojawia sie ponownie i tym razem usmiechajac sie do mnie mowi tak jak by mnie zapraszal na kawe : Zapraszamy teraz pania. Hymm chyba sie pomylili jeszcze nie ma 11 !! Wlaze do pokoju obok i doslownie wlosy staja mi debem na glowie , krew przestaje plynac w zylach. W pokoju zabiegowym 8 osob, aparatura przedpotopowa, na podlodze w koncie zakrwiawiona cerata ( nie sprzatnieta po ostatnim zabiegu). Mam jedna mysl w glowie : Uciekac natychmiast !! Nogi mam jak z olowiu i zielony kitelek blokuje mi droge do drzwi. W oddali slysze jakis glos : prosze zdjac szlafroczek i sie polozyc. Czuje sie jak marionetka, oglupiala do reszty wykonuje polecenia. Ledwo sie polozylam a tu caaaap zostaje zlapana za reke przez drugi zielony kitelek, ktory z pasja klepie mnie po dloni. Z umiechem na twarzy zielony kitelek informuje mnie : poklepie aby zylka byla wieksza, a teraz bedzie lekkie ukucie. Z bolu podskakuje i sycze , na to kitelek z umiechem : oj tak boli ? To nie bede sie wkuwac do konca. Teraz damy takie fajne lekarstwo. W tym samym czasie nad glowa pierwszy zielony kitelek glosno stwierdza : olera zapomnielismy sie zapytac pacjentki czy nie ma kolczyka w jezyku i ruchomych protez. Chce powiedziec, ze nic z tych rzeczy nie posiadam ale ogarnia mnie blogosc i zasypiam. Budze sie z tego koszmaru juz na sali w lozku. Nie pamietam zupelnie jak sie tam znalazam. Dziewcze na lozku obok informuje, ze mnie przywiezli i spalam jakies 10 min. Mam bol glowy,boli mnie reka, chce mi sie pic i nic nie wiem. Nie wiem czy mam spac czy nie, nie wiem czy moge wstac czy nie, nie wiem czy moge pic czy nie. Wiem jedno BOLI mnie okropnie reka w ktora mam wbita igle. Rozgladam sie za dzwonkiem – ale nie ma nic w zasiegu reku. Pytam dziewcze obok czy moze ona ma, okazuje sie, ze tez nie. Tak wiec lezymy 2 godziny az pojawia sie pielegniarka i niewinnie pyta : no jak sie panie czuja? Wstawaly juz panie ? Odpowiadam jak tylko slodko potrafie ( bo mnie w srodku cos telepie) Pewnie bysmy juz dawno wstaly gdyby laskawie nas ktos poinformowal , ze mozemy. Oburzona pigula: NO jak to przeciez mowilam zaraz po zabiegu i wyszla wielce obrazona. Olera, po zabiegu to ja jeszcze baranki liczylam ! Pigula mi zwiala nie mam jak poprosic o usuniecie tej wstretnej igly. Dobrze, mozna wstawac to wstalam i polazlam do dyzurki aby mi wyjely igle bo mnie reka bolala coraz bardziej. Uslyszalam wyklad na temat ciala obcego , ktore znajduje sie umieszczone w ciele ludzkim wiec ma prawo bolec i zostalam odeslana do lozka. Po godzinie prawie wyjac z bolu polazlam znow i zapowiedzialam, ze jak mi nie wyjma to sama wyjme. Chyba poskutkowalo bo mi wyjely i stwierdzily slodko : no, zakrzywiona ta igla ,to nie dziwne, ze pania bolalo. Ulga po wyjeciu igly podzialala lagodzaco na mnie wiec pozwolilam sobie nie skomentowac piguly, szpitala i opieki nad chorym. Minelo 6 godzin od zabiegu. W ciagu tych 6 godzin raz pigula zajrzala do sali przynoszac wypisy ze szpitala i slodko pytajac jak sie czujemy. Zaden lekarz sie nie pofatygowal. Leze poraz 3 do dyzurki pigul i pytam kiedy moge isc do domu, kiedy lekarz sie pokaze . Slysze odpowiedz : kiedy pani sobie tylko zyczy. Pan doktor jest tylko pod telefonem. Nie namyslajac sie dluzej jak 10 sek odpowiedzialam: Zycze sobie juz teraz, dziekuje , wesolych swiat i wrocilam na sale. Zadzwonilam do syna,zanim podjechal zdarzylam zejsc do Pani Szatniarki z MISIA i sie przebrac. Po powrocie do domu spalam do rana nastepnego dnia z nadzieja, ze sie obudze i to wszytsko bylo tylko jedym wielkim koszmarnym snem.
Saturday, March 22, 2008
Sluzba Zdrowia w Polsce czyli wybacz mi, ze choruje.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

2 comments:
to masz nauczke. a NUH byl tak blisko... moje najlepsze wspomnienia z singapuru sa z tego wlasnie szpitala. no, ale cibie pewnie hinduska recepcjonistka nie interrsuje, wiec milkne juz :)
Wiesz w pewnej singapurskiej klinice przy Ochard S. pewien hinduski lekarz byl nawet ciekawy....
interesujace prawda ?
Post a Comment